Muzeum Zamoyskich w Kozłówce

10 września 2015

Kto nie tabaczy, ten nic nie znaczy …

Opublikowano: 10.09.2015, 9:16

Nie chcemy, bynajmniej, namawiać Państwa do stosowania używek. Przedmiot, o którym opowiemy, może być interesujący, nawet jeśli nie kryje w sobie cennej zawartości. Maleńki, srokaty źrebak drzemie w witrynie pałacowej Strzelbiarni Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Wielu turystów zwraca uwagę na to porcelanowe cacko. Słyszą wówczas ze zdumieniem, że jest to tabakierka z drugiej połowy XVIII wieku. Przedmiot pochodzi prawdopodobnie z francuskiej manufaktury w miejscowości Mennecy-Vileroy. Wytwórnię, będącą pierwotnie fabryką ceramiki (1734 r.), założył na rue de Charonne rzemieślnik Francis Barbin. Początkowo pracował sam, a następnie z synem Jeanem Barbin. W roku 1766 nowi właściciele przenieśli zakład do miejscowości Bourg-la Reine. Manufaktura zakończyła działalność w roku 1806. Szkoda, bo jej wyroby mogły śmiało konkurować z porcelaną z Sèvres. Oprócz naczyń i figurek wyrabiano tu również drobną galanterię, m.in. tabakierki. Godną reprezentantką wytwórni może być tabakierka z kozłowieckiej kolekcji. „Francuskie ziele”, bo tak nazywano sproszkowany tytoń w czasach, z których pochodzi muzealne cacko, zyskało popularność w wieku XVII. Zanim jednak to nastąpiło, przywołajmy kilka faktów z historii tytoniu. Nie trafiłby do Europy, gdyby nie Krzysztof Kolumb i jego wyprawy. Rdzenni mieszkańcy Ameryki Środkowej używali tej rośliny do obrzędów religijnych. Wielu bogów czczono ofiarą z palonego tytoniu. Dym tytoniowy miał właściwości lecznicze; z samego tytoniu robiono także proszki, maści i wywary. Takie mikstury stosowano w przypadku chorób serca, astmy, kaszlu i kataru. Palony tytoń miał łagodzić ból – stąd podawano go między innymi rodzącym kobietom. Medykament Azteków i Majów przypadł do gustu konkwistadorom. Pierwszym badaczem tytoniu i jego ogromnym zwolennikiem był przyjaciel Kolumba, Rodrigo de Xeres. Źródła podają, że był on także pierwszym ekspertem od palenia tytoniu w Europie. Nałóg palenia przysporzył mu tyleż popularności co krytyki. Ludzie, widząc dym wydobywający się z nosa i ust podczas palenia tytoniu, uważali że Xeres jest opętany przez diabła. Nie dziwi zatem fakt, iż zainterweniowała sama Inkwizycja. Mimo „boskiej interwencji”, moda na zażywanie tytoniu rozprzestrzeniła się w całej Europie. Tytoń – bo taką nazwę nadał roślinie sam Kolumb – można palić, żuć oraz zażywać w postaci sproszkowanej. Marynarze, kupcy i rzemieślnicy woleli tytoń palić, zaś arystokraci – stosować tabakę do nosa. Wielkie zasługi dla jej propagowania miał portugalski dyplomata, zatrudniony na dworze francuskim, Jean Nicot de Villemain. Najlepszą reklamę zrobiła tabace żona króla Henryka II, Katarzyna Medycejska. Podobno zażywana przez nią tabaka skutecznie leczyła migreny. Kichanie, towarzyszące zażywaniu tabaki, nazywano wówczas lewatywą nosa. Zwyczaj stosowania tabaki dotarł również i do naszego kraju. Moda nie została przyjęta owacyjnie. Przykładem krytyki „tabaczników” są choćby satyry ukazujące się w okresie baroku. Przed nadużywaniem tabaki miała także chronić publikacja „Nauka jako o dobrym także o złym używaniu Proszku Tabacznego”, wydana w Krakowie w roku 1650. Nadużywanie tabaki miało prowadzić m.in. do surowienia nozdrzy. Na nic jednak zadały się ostrzeżenia. Moda na zażywanie tabaki rozprzestrzeniła się w całej Polsce. Zanim (w drugiej połowie XVII wieku) pojawiły się fabryki tabaczne, ususzone liście tłuczono w moździerzach. Potem, dzięki technice zwijania i prasowania suszonych liści tytoniu, rulle/sztangi/ carotty tytoniu przechowywano w specjalnych pudełkach, wyposażonych w tarkę. Sproszkowany tytoń trafiał następnie do miniaturowych pudełeczek – tabakierek. Te najpiękniejsze, wykonane z metali szlachetnych, zdobione emalią i drogimi kamieniami, pochodzą właśnie z XVIII wieku. Ciekawe, bo jest to także okres założenia pierwszej fabryki tabaki w Polsce, w Sandomierzu, w roku 1704. Mniejsze manufaktury działały także w klasztorach, m.in. na Jasnej Górze. Również z tego okresu pochodzi ceremoniał zażywania tabaki, składający się aż z 12 punktów: 1/ weź tabakierę w prawą rękę 2/ przełóż ją do lewej 3/ uderz palcem w wieczko 4/ otwórz tabakierę 5/ podaj ją swojemu towarzyszowi 6/ cofnij ją do siebie, kiedy tamten skorzysta 7/ zsuń do środka tabakę na kształt kopca 8/ weź zręcznie tabakę w palce prawej ręki 9/ potrzymaj ją jakbyś w ręce ważył 10/ podnieś rękę ku nosowi 11/ napełnij nozdrza równo, bez krzywienia się i hałasu 12/ zamknij tabakierę, kichnij i podziękuj z wdziękiem gdy ci powiedzą „na zdrowie”. Innego ceremoniału przestrzegał król francuski, Ludwik XVIII. Sznapkę tabaki zażywał z szyi jednej z faworyt, księżnej du Cayla. Dzięki popularności tabaki rozpowszechnił się zwyczaj stosowania chustek do nosa. W XIX wieku zamiast tabaki na dworach i w pałacach zadomowiła się fajka. Obecnie wierni tabace nadal pozostają Kaszubi. Nie bez powodu tabakierki nazywane są rożkami kaszubskimi. Nazwa nawiązuje do kształtu pierwszych tabakierek, wykonanych z rogu i metalu. Jak ogromną metamorfozę przeszły te przedmioty przez lata widać na przykładzie tabakierki ze źrebakiem ze zbiorów Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.

por. Jan Stankiewicz, „Dzieje tabakiery”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.